
Czas szybko leci. Już prawie wszystkie zaliczenia mam za sobą. Od poniedziałku rozpoczyna się sesja:) W końcu będzie trochę wytchnienia. Wczoraj, w Dzień Matki, postanowiłem podpisać roczną abstynencję. O ile jeszcze rok temu wydawała mi się ona absurdem, o tyle teraz wiem ile dobra może mi przynieść. Ktoś powie co to za wyrzeczenie, skoro i tak klerycy pić nie mogą. Owszem, jest zasada, że kleryk nie pije wódki a w czasie, gdy jest w seminarium w ogóle nie pije alkoholu. Ale w życiu bywa różnie. Rok czasu bez alkoholu - cóż to jest?! Nic. Cieszę się, że podjąłem tą abstynencję przed wakacjami. Bo na wakacjach pewnie znalazłoby się dużo "okazji". Łatwiej mi też ją przyjąć, bo mam szczególną intencję, którą chciałbym sobie przez to wyrzeczenie wyprosić.
Czas formacji seminaryjnej uważam, że jest najlepszym czasem do podjęcia abstynencji. Później w kapłaństwie ciężko wyobrazić sobie księdza, który nie napije się nawet wina, czy szampana, choć i tacy są, i takich należy podziwiać.
W ostatnim czasie medytacja Słowa Bożego uświadomiła mi bardzo ważną rzecz, żeby Jezus Chrystus jest moim najlepszym PRZYJACIELEM!!! Czasami pojawia się chęć by szukać przyjaciół nawet na roczniku, tymczasem zrodziło mi się pytanie: po co? Skoro Jemu mogę o wszystkim powiedzieć, On mnie zawsze wysłucha i On mi może pomóc. Oczywiście nie twierdze, że nie warto mieć przyjaciół. Jak mówi Mądrość Syracha: "Prawdziwy przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł skarb znalazł". I jest to prawda, którą mogę potwierdzić przez własne doświadczenie. Ale w tym co wcześniej napisałem, chodzi mi o szukanie przyjaciół "na siłę". Próbujemy czasami jakąś osobę zatrzymać tylko dla siebie, otwieramy się przed nią, jesteśmy zazdrośni, gdy rozmawia z osobami trzecimi. Tymczasem to jest skrzywiona przyjaźń. Prawdziwa przyjaźń nie zamyka się na dwoje przyjaciół, ona chce pozyskać jeszcze inne osoby. Przyjaźń zbudowana na Bogu, pragnie jak najwięcej osób wciągnąć w tą unitę Bożej miłości. I ostatnio też miałem taką sytuację, gdzie liczyłem, że może między nami zrodzi się przyjaźń. Jednak Pan Bóg powiedział mi coś innego: "masz Mnie, jako Przyjaciela; nie szukaj na siłę, poczekaj". Muszę przyznać, że bardzo podbudowałem się tym faktem, że Pan Bóg ciągle jest obecny w moim życiu i ciągle posyła mi rozwiązania. Cieszę się, że mogę z Nim rozmawiać podczas Adoracji, i że mogę się Go radzić, bo On jest Drogą i Prawdą i Życiem.

Trafiłam tutaj przypadkiem już jakas chwilę temu (choć ponoć nie ma przypadków) i przeczytałam wszystkie Twoje zapiski. Zwyczajnie się... zaczytałam... I wiesz że pięknie piszesz? Bo piszesz tak bardzo prawdziwie, to czuć jak bardzo jesteś sobą, nawet w tych literkach-słowach. I można czytać tak bez końca... Masz wspaniałe postanowienie - a ja będę pamięć w modlitwie o to abyś miał wiele siły... Pozdrawiam ciepło.
OdpowiedzUsuń