
Zawsze, gdy jestem w swoim kościele parafialnym na Mszy Św., któraś ze starszych Pań odmawia różaniec. Wielu pewnie powiedziałoby, że tak nie może być, że to pozostałość po tym, jak Msza była po łacinie. I trudno nie przyznać tutaj racji. Kiedyś ludzie wszystkiego, co mówi ksiądz, przecież nie rozumieli, bo kto znał łacinę?! Msza była często cicha a wierni po prostu "słuchali" Mszy. Kapłan stał tyłem do wiernych, wykonywał tajemnicze gesty. Tylko głos dzwonka oznajmiał, że teraz dzieje się coś ważnego - wówczas wszyscy klękali, by po chwili zobaczyć, podniesione wysoko nad głowę kapłana, Ciało i Krew Pana Jezusa. Była to chwila, gdy nawet ta pobożna kobieta przestawała odmawiać różaniec. W tej chwili uderzało się w sygnaturkę, zawieszoną na kościelnej wieży, by oznajmić innym, że nastąpiła najważniejsza część Mszy Świętej, że na ołtarzu nie ma już chleba ani wina, ale jest Ciało i Krew Chrystusa!
Od tamtego czasu minęło wiele lat. Ale postępowanie tej Pani jest takie same. Można by powiedzieć, że odmawianie różańca nie jest czynnym uczestnictwem we Mszy Świętej. Co więcej, że nie wolno tego łączyć. Ale przecież to też jest modlitwa, spotkanie z Bogiem. Może i to jest wyjście dla tych, którzy nudzą się na Mszy Św., którzy uważają, że ciągle jest to samo. Niech wezmą w dłoń różaniec i się modlą! Przyznam się, że sam często podczas kazania, kiedy jest ono dla mnie za trudne, wyciągam różaniec i odmawiam "10". Wolę się pomodlić, niż przesiedzieć a co gorsza przespać te 5, czy 10 min.
Dlatego zanim ktoś będzie krytykował panie "klepiące różaniec" na Mszy Św. niech się najpierw sam zastanowi jak w tej Eucharystii uczestniczy. Czy nie myśli o wczorajszym filmie, jutrzejszym egzaminie, o spotkaniu z kolegą, czy o tym, co będzie robił później. Czy stara się by ten czas był spotkaniem z samym Jezusem?

Czasami te starsze panie mogą wymodlić coś więcej dla nas. Pamiętam świadectwo kleryka a pózniej młodego księdza jak go denerwowała babcia odmawiająca różaniec podczas Mszy Św.nawet kilka razy próbował zwrócić jej uwagę. Podczas jego prymicji też babcia modliła się różańcem. Podczas błogosławieństwa prymicyjnego babcia powiedziała mu " Synu wymodliłam u Boga dla Ciebie dar powołania i kapłaństwa"
OdpowiedzUsuńCzyli nie ma problemu wg was jeśli ktoś modli się nieco inaczej. Taka osoba, która odmawia różaniec, bo nie bardzo orientuje się co się dzieje na mszy, pojmuje przecież wiarę w sposób magiczny. Robię dwie rzeczy naraz, więc ma to większą "moc". Dlaczego przychodzi na mszę skoro w niej nie uczestniczy? Jeśli zamiast Eucharystii woli różaniec, to ja nie mam zamiaru jej potępiać, ale nie rozumiem zachowania, kiedy przychodzi się na mszę świętą i robi co innego. W ten sposób można "rozgrzeszyć" tych, którzy w tym czasie sobie rozmawiają, bo oni powiedzą, że ta rozmowa w kościele bardziej ich ubogaca niż niezrozumiała czy nudna msza, można podać jeszcze inne podobne przykłady. Myślę, że jeśli ktoś nie wie co się dzieje na mszy to (nawiązując do mojej wypowiedzi z poprzedniego wątku): sądzę, że to wina duszpasterza, który ma głowę w chmurach i mówi piękne kazania o nie wiadomo czym, a nie wyjaśni parafianom podstawowych spraw. Nie słyszałem żeby ktoś wyjaśnił w kościele kiedykolwiek co to jest kolekta albo po co modlitwa po komunii, albo dlaczego tyle razy amen, albo co to jest prefacja. Gdybym sam o tym nie przeczytał lub nie dowiedział się skądinąd, nie usłyszałbym o tym nigdy w kościele. Smutne, wiedza religijna jest wśród katolików na opłakanym poziomie. To z przymrużeniem oka, ale gdyby był wymagany egzamin, to myślę, że zdałoby na to przymrużone oko jakieś pięć procent populacji Polski, no i może połowa księży. :-)
OdpowiedzUsuńAle różaniec to modlitwa - spotkanie z Bogiem, natomiast rozmowa, nawet gdy jest o Bogu, nie jest spotkaniem z Nim. Zgadzam się oczywiście, że księża mają tu duże pole do popisu, można tłumaczyć części Mszy a nawet należałoby taką katechezę liturgiczną wprowadzić. Ale jeżeli komuś jest naprawdę w chwili, gdy kapłan odmawia kolektę ciężko się skupić, to moim zdaniem lepiej jest, gdy odmawia sobie po cichu różaniec bądź inną modlitwę. Proszę zauważyć, że taka praktyka była stosowana podczas Mszy Trydenckich, co do tej pory zarzucają przeciwnicy Formy Nadzwyczajnej, a jednak ci ludzie, niejednokrotnie wychodzili o wiele bardziej ubogaceni Bożą obecnością niż my dzisiaj.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystkie posty i chcę Ci powiedzieć - Dziękuję za to co piszesz i jak piszesz. Będę częstym gościem Twojego Bloga. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAldona