"In te Domine speravi non confundar in æternum..."

niedziela, 14 marca 2010

Czas ucieka - wieczność czeka!


Nie raz, zwłaszcza gdy mam jakieś wątpliwości, rodzi się pokusa by prosić Pana Boga o jakiś znak, który by potwierdził, że idę dobrą drogą. Tymczasem ostatnio uświadomiłem sobie, że przecież to, że budzę się, że mogę rano wstać i zacząć nowy dzień - to jest znak od Pana, który mi mówi:" Idź. Ja jestem z Tobą. Wystarczy Ci mojej łaski. Wierz tylko".
Zaufanie do Pana Boga, które mam jest dla mnie chyba największym skarbem w moim powołaniu. To, że z rana mogę uczynić znak krzyża znaczy bardzo wiele. Mam w zwyczaju zaraz po przebudzeniu odmówić krótką modlitwę, którą nauczyła mnie, gdy byłem jeszcze mały, babcia: "Tyś mnie strzegł tej nocy Boże, nowy rozpoczynam dzień, chcę Ci za to dzięki złożyć, chwalić i uwielbiać Cię". Obudziłem się, bo Bóg tak chciał,a przecież "wielu snem śmierci upadli,co się wczoraj spać pokładli". I jakiego tu więcej znaku od Pana Boga żądać?!
Każdy przeżyty dzień to wielka łaska! Dziś mogę się położyć a jutro już nie wstać. Dlatego motywuje mnie to, by postępować jak najlepiej. Często nie mamy świadomości tego, że to Pan Bóg jest Panem naszego życia. O nas powołał do życia i On, w każdej chwili, może nas odwołać. I nie będzie nas pytał o to, czy chcemy jeszcze żyć, czy nie, czy jesteśmy gotowi na śmierć, czy nie. Dlatego warto mieć w pamięci zasadę "żyj tak, jakby to był twój ostatni dzień". Żyj tak, abyś mógł powiedzieć przed Panem "w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem".
Więcej niestety nie napiszę, bo lecę zmienić kolegę na furcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz