"In te Domine speravi non confundar in æternum..."

środa, 17 marca 2010

Pan odpuścił Tobie grzechy. Idź w pokoju!


Dziś, jak zwykle w środę, odbyło się nabożeństwo pokutne i spowiedź. I jak zwykle zrobiłem rachunek sumienia, żal za grzechy i postanowiłem poprawę. Jak zwykle przystąpiłem do spowiedzi u mojego stałego spowiednika. I jak zwykle grzechy zostały mi odpuszczone, i jak zwykle była zadana pokuta, i jak zwykle....
No właśnie, czy przez to, że każda z przeżytych spowiedzi, jest już którąś z setnych,nie zrobiło się to pewną zwykłością, czymś powszednim, taką rutyną? Po części chyba tak. Z drugiej strony, cóż więcej chcieć? Pan Bóg przecież odpuszcza wszystkie grzechy, za które żałujemy, i które szczerze wyznajemy. Czasami wydaje mi się, że Pan Bóg już nie powinien mi przebaczać grzechu, który po raz setny popełniłem. Bo jaka to poprawa, skoro ciągle się powraca do danego grzechu?! Ktoś by mógł powiedzieć, że żadna. I trudno byłoby nie przyznać mu racji. Ale jak popatrzę się na to, ile wysiłku wkładam w to, aby przezwyciężyć dane przyzwyczajenie bądź grzech to mam świadomość tego, że Bóg to widzi, że widzi, że chcę być lepszym człowiekiem! I wiem, że Miłosierdzie Boże nie ma granic.
Obecnie, u mojego spowiednika, spowiadam się siedząc obok niego na krześle. I muszę przyznać, że brakuje mi tradycyjnego Sakramentu Pojednania w konfesjonale. Mój proboszcz, który jest dla mnie wzorem kapłana, nauczył mnie spowiadać się zawsze w u kratek konfesjonału. Na początku byłem trochę wkurzony, bo zależało mi, żeby dobrze przeżyć spowiedź, tym bardziej, że była to spowiedź generalna. I po prostu się bałem i myślałem, że siedząc obok niego będzie mi lżej i łatwiej wyznać wszystkie grzechy. Jednak zrobiłem tak, jak chciał ksiądz. I powiem tylko jedno - po tej spowiedzi czułem się o połowę lżejszy, a drogę powrotną do domu "przeszedłem" w podskokach - gdyż taki byłem szczęśliwy.
Mam w zwyczaju po spowiedzi ucałować również stułę, którą ksiądz ma zawieszoną na szyi. I choć może ktoś powiedzieć, że to takie staroświeckie, to jednak ten gest wyraża mój wielki szacunek wobec księdza i Kościoła oraz misji, którą kapłan spełnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz